Loading posts...
  • Marta & Tomek. Pisz (It’s the name of the city ;) )

    Tak to się zdarza, że można nie być w jakimś miejscu przez całe życie, a później przyjechać tam dwa razy z rzędu, tydzień po tygodniu, przypadkiem. I tak właśnie było tym razem. W Piszu byłem godzinę przed czasem. Chłodny, wrześniowy poranek przywitał mnie deszczem, który miałem nadzieję przeczekać na śniadaniu w hotelowej restauracji. Niestety moje…